|
Po dłuższym namyśle postanowiłem wykonać zasilacze napięć potrzebnych do ożywienia naszego
wzmacniacza w konwencji mieszanej.
To znaczy prostowniki półprzewodnikowe dla napięć: anodowego dla lamp wstępnych, do żarzenia lamp 6SN7 oraz 6J5,
oraz do regulacji prądu płynącego przez 6C33C czyli do bias-u.
Napięcie anodowe dla lamp końcowych otrzymam z dwópołówkowego prostownika na lampie 5C8S
- dostojnie wyglądającej lampie prostowniczej dość popularnej na naszym rynku.
Zastosowane diody, kondensatory oraz inne elementy są najzupełniej klasyczne i dostępne praktycznie w każdym sklepie.
Typy półprzewodników, takie jak te proponowane przez autora artykułu zakupiłem bez problemu na allegro.
Sposób montażu na płytkach drukowanych wybrałem ze względu na łatwość rozmieszczenia w przestrzeni przeznaczonej
dla nich w obudowie, oraz ze względu na możliwość wcześniejszego ich uruchomienia dla sprawdzenie czy wszystko
działa prawidłowo.
Oczywiście wcześniej wszystkie elementy zostały pomierzone, aby uniknąć przykrych niespodzianek.

Jestem zwolennikiem rozwiązań klasycznych choć ciężkawych
i stosuję tam gdzie się da elementy indukcyjne do wygładzania prądu.
Stąd duża liczba dławików.
Producenci oferują pełną gamę indukcyjności i mocy.
Na obrazku zakupione lub wykonane samodzielnie dławiki.

Kilka słów o konstrukcji mechanicznaj:
ze względu na wymiary pudełek zastosuję konstrukcję kanapkową
- płyta wierzchnia z mosiądzu o grubości 8-10 mm jest nośnikiem płytki przedwzmacniacza
z wlutowanymi podstawkami lampowymi, podstawek do lampy prostowniczej i końcowej oraz
tulejek dystansujących do zamocowania płyty z elementami zasilaczy.
Potem dodamy jeszcze płytę spodnią, do której przytwierdzimy transformatory,
dławiki oraz duże pojemności filtrów.
Fotografia pokazuje tą ideę wystarczająco poglądowo.
|
Płyta mosiężna o dużej grubości ma od spodu gwintowane otwory
- unikam w ten sposób dużej liczby śrub widocznych na zewnątrz.
Innym sposobem może być wykonanie maskownicy z cienkiej blachy i ukrycie pod nią śrubkologii.
Duże znaczenie ma też masa płyty - dość skutecznie tłumiąca drgania i do pewnego stopnia
przeciwdziałająca mikrofonowaniu lamp.
Inną zaletą jest waga całości,
która dość skutecznie zapobiega uczynieniu pracy ew. włamywacza lekką i przyjemną.
Widoczne na fotografi płytki, których nie ma w oryginale to tzw. układ opóźnionego załączania napięcia anodowego,
głośników i eksperymentalny wskaźnik wysterowania na lampie EM80 czyli oczku dodającym magii naszej konstrukcji.
Przed podaniem napięcia sprawdzamy kilkakrotnie czy wszystko jest poprawnie zmontowane,
szczególną uwagę zwracamy na polaryzację kondensatorów elektrolitycznych.
W przypadku zamiany biegunów otrzymamy co prawda wspaniały efekt wybuchającej petardy,
co w okresie noworocznym jest jak najbardziej naturalne,
tyle że możemy przy tym stracić oczy,
a dodatkowo zapaskudzimy sobie czały warsztat wyjątkowo trudnymi do usunięcia chemikaliami.
UWAŻAJCIE!!! Pierwsze włączenie polecam robić w okularach ochronnych mimo,
że wydaje się nam, że wszystko sprawdziliśmy.
Uruchamianie kolejnych płytek wykonujemy przy obniżonym napięciu,
sprawdzając jedynie poprawność montażu.
Na gotowo testujemy zasilacz napięcia stałego do żarzenia lamp wstępnych.
|
|
|
Jeżeli zasilamy ten układ napięciem zmiennym o wartości ok. 7,5-9V
nie będziemy mieli problemu z uzyskaniem magicznych 6,3V przewidzianych w katalogach dla naszych 6SN7 i 6J5.
Jeżeli napięcie jest ciut za wysokie redukujemy je przy pomocy oporników o mocy 5W dobieranych z przedziału
0,1-1,5 ohma.
Projektując transformator pamiętajmy o spadkach napięć na półprzewodnikach.
Przy napięciu zmiennym o wartości 6,3V nie ma szans na uzyskanie odpowiednich napięć stałych
- jest to niestety błąd trudny do naprawienia i kończy się zwykle na dodatkowym trafie.
Pamiętajcie o tym, lub zrezygnujcie w takim wypadku ze stałego napięcia podawanego na żarniki lamp.
Wartość 6,3V jest dość krytyczna i nie powinniśmy jej zmieniać więcej jak o +/- 5%.


Pomiary wykonujemy korzystając z gotowej płytki preampu (którą przecież już wykonaliśmy) wstawiając do niej lampy.
Jeżeli w tym całym zamieszaniu zamienimy miejscami lampy nic się nie stanie,
choć nie dane nam będzie zobaczyć tego magicznego światła.
Na tym etapie mogą się pewnie pojawić pytania, na które chętnie odpowiem.
Znajdziecie mnie na forum
audiohobby.pl.
Następnym krokiem będzie upakowanie wszystkiego do pudełek i dokonanie ostatecznego rozmieszczenia elementów.
Porozmawiamy też o tajemniczej sztuce prowadzenia masy, aby bezgłośnie słuchać ciszy między utworami...
Andrzej Analogowy
|