Gramofon Art-Deco
autorstwa Andrzeja Analogowego


WPROWADZENIE | BUDOWA


        .         .         .         .         .         .         .

BUDOWA

Idea gramofonu, którą przyjąłem do realizacji opierała się na prostej zasadzie: jeżeli podzielimy urządzenie na segmenty, łatwiej będzie opanować problemy z minimalizacją drgań, oraz regulacją parametrów ustawienia ramienia względem płyty.

Podstawowe elementy mojego gramofonu to: podstawa z elementem łożyskowania talerza na której znalazła się niezależna płyta mocowania ramienia, blok napędu oraz ramię w niezależnej obudowie. Fotografie ramienia i jego obudowy w sposób poglądowy obrazują pomysł zapewnienia regulacji we wszystkich koniecznych płaszczyznach. Zamontowane gniazda umożliwiają przekazanie sygnału i uziemienia w sposób ogólnie przyjęty, przy pomocy wtyków RCA.



Pokazane ramię nie jest niczym nadzwyczajnym. Jest po prostu klasyczną konstrukcją wykonaną poprawnie i stanowiącą niezły materiał do badań i doświadczeń. Ramię zastosowane w omawianej konstrukcji to odzyskane z gramofonu Fonomaster ramię typu S. Jego parametry i sposób wykonania oraz dostępność na rynku są wystarczające dla moich potrzeb. Sposób mocowania nie wyklucza zastosowania innych - droższych i doskonalszych konstrukcji w przyszłości. Możliwości regulacji we wszystkich płaszczyznach stanowi ogromne pole do eksperymentów.



Blok napędu to układ dwóch silników prądu stałego wykonanych w ZSRR dla celów militarnych - wykonanych perfekcyjnie i stosunkowo tanich. Siniki te są zasilane stabilizowanym napięciem z regulatora elektronicznego. Regulator umożliwia utrzymanie stałych obrotów i ich korygowanie. Zmiana obrotów z 33,3 na 45 jest realizowana przy pomocy przełącznika. Silniki przekazują napęd przy pomocy pasków na stabilizator bezwładnościowy zrealizowany w postaci walca metalowego o masie 5 kg, oczywiście dobrze łożyskowanego i obracającego się z prędkością ok 100 obrotów na minutę. Kolejnym elementem przeniesienia napędu są dwa paski zapożyczone z konstrukcji gramofonu Pro-Ject przekazujące obroty na talerz główny o masie ok 15 kg.









Talerz jest zrobiony z trzech warstw płyty mosiężnej o grubości 8 mm i po oddzieleniu od siebie silikonem skręcony śrubami. Integralną częścią talerza jest oś łożyska wpasowana i wycentrowana perfekcyjnie przez mojego mechanika. Silikon zastosowałem, aby pozbyć się dzwonienia talerza. Na ten element jest nałożony talerz roboczy z tworzywa zwanego plexiglasem o grubości 20 mm. Jest on oddzielony od metalowej bryły przy pomocy silikonowych elementów będących w poprzednim wcieleniu odbojami do drzwi zakupionymi w supermarkecie. Bolec, na który nakładamy płytę jest wkręcany w oś łożyska i ma średnicę dopasowaną do otworu w płycie tzn. 7,2 mm. Dodatkowym elementem stabilizującym płytę jest docisk o masie ok 1 kg. Jest on czasem przydatny do prostowania pofalowanych czarnych krążków. Łożysko talerza zostało wykonane precyzyjnie i jest smarowane olejem zasysanym do góry dzięki precyzyjnym pasowaniom układu otwór - wałek. średnica czopa łożyska wynosi 20 mm. Całość jest podparta na kulce o średnicy ok 6 mm.
Testem jakości pracy całego układu talerza i łożyska jest puszczenie wszystkiego w ruch i osłuchanie czy nie pojawiają się dźwięki i drgania, np. przy pomocy stetoskopu lekarskiego oraz prosta obserwacja czasu swobodnego obracania się masy. Powinno być długo i bezoporowo.
Bardzo ważne jest idealne wypoziomowanie całości. Korzystam z poziomicy oraz śrub regulacyjnych zamocowanych w podstawie. Pomiaru ustawienia właściwych obrotów dokonuję przy pomocy tarczy stroboskopowej i 50 Hz.





Osobnym zagadnieniem i polem do eksperymentów jest mata na której położymy płytę. Jej wysokość jest dobierana podczas regulacji ustawienia wkładki. Na początek zakładamy, że ramię powinno być ustawione równolegle do płaszczyzny płyty. Dalsza regulacja zależy od zastosowanej wkładki i wymaganego kąta poniędzy igłą i rowkiem płyty. Stosuję maty filcowe, gumowe i z tworzyw sztucznych wykonane samodzielnie lub z odzysku tzn. z innych gramofonów. Rewelacyjnie spisuje się mata antystatyczna wyprodukowana w Wielkiej Brytanii w latach 70 a zakupiona na pchlim targu razem z płytami z niemieckich wystawek. Problem elektryczności statycznej praktycznie nie występuje. Całość jest uziemiona przy pomocy solidnego srebrzonego kabla wpiętego do masy przedwzmacniacza.

Na koniec pytanie kluczowe: czy warto było podejmować trud i przez kilka miesięcy zawracać głowę sobie i innym wykonując kilkadziesiąt elementów składających się na tą konstrukcję?
Odpowiedź przyszła sama po pierwszych odsłuchach. Warto, ponieważ po regulacjach i ustawieniu wszystkiego usłyszałem tak wiele szczegółów i smaczków dotychczas niesłyszanych, że pokochałem na nowo stare i wydawałoby się znane mi od lat płyty. Całość została wykonana w konwencji Art-Deco której pozostałem wierny realizując też inne części projektu, to znaczy wzmacniacz SET na lampach 6C33C oraz przedwzmacniacz lampowy RIAA na ECC83. Jedynym elementem systemu do którego się sam nie przyłożyłem są wspaniałe Cabasse Farella 402 zakupione z wystawy sklepowej we Francji.



Na koniec odpowiedź na najczęściej zadawane pytanie: ile to kosztowało?
Myślę, że wkład gotówkowy nie przekroczył 1000 zł. Czas spędzony na załatwianiu, projektowaniu, montażu i regulacjach to ok 50 wspaniałych godzin poświęconych ciekawemu hobby. Satysfakcja ogromna i motywująca na tyle, że już zabrałem się za kolejną konstrukcję. W końcu nie samym zarządzaniem człowiek żyje - pracuję po to, by realizować swoje marzenia.

Andrzej Analogowy


WPROWADZENIE | BUDOWA



design tomant